Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

Wyniki badań są zatrważające! W dużych rozwodzi się ponad połowa małżeństw. Sprawdź dlaczego

7:41 4 kwietnia 2019
pixabay
Dane czy też raczej to, co za nimi stoi, są niepokojące. W Polsce notuje się wciąż wysoki wskaźnik rozwodów w porównaniu z liczbą zawieranych małżeństw, a tendencja ta utrzymuje się od kilku lat i nic nie wskazuje na to, by miała ulec zmianie.

 

Z danych GUS wynika, że w 1950 r. rozwiodło się ok. 11 tys. par, w 2000 – 43 tys., od kilkunastu lat liczba rozwodów utrzymuje się na poziomie ok. 65 tys. rocznie. Z badań prof. Dominiki Maison wynika, że w dużych miastach przypada dziś 439 rozwodów na 1000 zawartych małżeństw. To przecież prawie co drugi związek.

Dlaczego trwałe i spełnione małżeństwo stanowi coraz większe wyzwanie współczesności? Z badania przeprowadzonego na przełomie listopada i grudnia 2018 r. wynika, że nastąpił w Polsce wzrost przyzwolenia na rozwody. Ich zdecydowani zwolennicy stanowią grupę trzykrotnie większą niż ich przeciwnicy – tylko co ósmy ankietowany (12 proc., spadek o 1 pkt proc. w porównaniu z rokiem 2013) jest ich zagorzałym przeciwnikiem, co trzeci zaś (32 proc., wzrost o 6 pkt) twierdzi, że małżonkowie decydujący się na rozwód nie powinni napotykać w tym względzie żadnych problemów. Wciąż największą, chociaż malejącą grupę (52 proc., spadek o 4 pkt) stanowią umiarkowani zwolennicy rozwodów – ci, którzy dopuszczają je w pewnych przypadkach, choć generalnie ich nie popierają. Jedynie nieliczni z badanych (2 proc.) nie potrafią określić w tej sprawie swojego stanowiska lub mają inne zdanie na ten temat (2 proc.). CBOS podkreśla, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat odsetek zwolenników rozwodów wzrósł z 20 do 32, czyli o ponad połowę.

Jak wynika z sondażu, stosunek do rozwodów – czego można się było spodziewać – uzależniony jest od światopoglądu danej osoby, jej religijności i poglądów politycznych. Wśród ich bezwarunkowych zwolenników znajduje się niemal trzy piąte osób niepraktykujących religijnie, prawie co druga osoba praktykująca kilka razy w roku i blisko połowa ankietowanych o zdeklarowanych lewicowych poglądach politycznych. Zdecydowany sprzeciw wyrażają respondenci o prawicowej orientacji politycznej i ci, którzy częściej biorą udział w praktykach religijnych.

Z sondażu wynika, że 71 proc. badanych uważa, iż najważniejsze dla człowieka jest jego osobiste szczęście, dlatego jeżeli ktoś nie czuje się szczęśliwy w trwającym związku, powinien się rozwieść i próbować ułożyć sobie życie na nowo. Jednakże 67 proc. respondentów twierdzi, że rozwody są złe i zawsze trzeba walczyć o związek.

Dlaczego Polacy się rozwodzą?

Chociaż wzrasta społeczna akceptacja dla rozwodów, trudno oprzeć się wrażeniu, że w Polsce problemy małżeńskie wciąż stanowią swego rodzaju tabu. Jeśli w naszym małżeństwie dzieje się źle, najczęściej poprzestajemy na tym, by od problemu uciec. Traktujemy małżeński kryzys jako prywatny, samorozwiązywalny problem. Psychoterapeuci zajmujący się terapią małżeństw twierdzą, że większość par, które szukają u nich pomocy, robi to za późno. Często tylko po to, by mieć czyste sumienie, by odhaczyć punkt „próbowaliśmy coś robić”.

Z danych GUS, przywoływanych przez CBOS, wynika, że najczęstszą przyczyną, na podstawie której orzekane są rozwody, wciąż jest niezgodność charakterów współmałżonków. W 2017 r. była to jedyna bądź jedna z kilku przyczyn formalnego rozstania blisko połowy małżeństw (42 proc.; 27,6 tys. spraw). Dalej znajdują się: niedochowanie wierności małżeńskiej (22 proc.; 14,2 tys. spraw) oraz nadużywanie alkoholu (16 proc.; 10,3 tys. spraw). Rzadziej orzekano rozpad małżeństwa (wyłącznie lub między innymi) z powodu nieporozumień finansowych (8 proc.; 5,1 tys. spraw), a także negatywnego stosunku jednego z małżonków do pozostałych członków rodziny (6 proc.; 3,6 tys. spraw). Na dalszych miejscach znajdują się: różnice dotyczące sposobu wychowywania dzieci, kłopoty mieszkaniowe, problemy seksualne, dłuższe rozstanie i różnice światopoglądowe.

Żyjemy w czasach „jednorazówek” i zaczynamy się do tego przyzwyczajać. Kiedy zepsuje się nam jakaś rzecz, najczęściej łatwiej jest nam ją wyrzucić niż naprawić.

Czytaj więcej w dzisiejszej "Codziennej".

 

 

 

 

Źródło: Małgorzata Matuszak / Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję ocenę...


W PUNKT - Ardanowski: Żywności w Polsce nie zabraknie! Rozpłochowski: Opozycja straszy śmiercią
Wczytuję komentarze...
Najnowsze