Twoje punkty R
Zamknij [X]
Przykładowa wiadomość ...

Kowalski: Litwa zabezpieczona przed szantażem energetycznym Kremla

apu 14:09 27 października 2014
flickr/ Ken Hodge/CC BY 2.0
Pływający terminal LNG "Independence", który ma uniezależnić Litwę od dostaw gazu z Rosji, wpłynął rano do portu w Kłajpedzie. – To pierwszy realny projekty dywersyfikacyjny, który wykluczy szantaż Kremla wobec krajów nadbałtyckich – mówił w Telewizji Republika ekspert ds. energetycznych Janusz Kowalski.

– Kraje nadbałtyckie świętują dziś bardzo ważne wydarzenie. Nazwa terminalu – "Independence" – oznacza niepodległość i dziś Litwa zapewniła sobie niepodległość od szantażu gospodarczego Kremla. W końcu to Putin ogłosił doktrynę, w myśl której gaz ziemny i ropa naftowa mają być bronią w wojnie gospodarczej – ocenił Kowalski.

Jak wyjaśnił, Litwa zużywa 3 mld m sześc. gazu rocznie. W pierwszej fazie "Independence" będzie dostarczał 1,5 mld m sześc., jednak potem – 4 mld m sześc. w skali roku. – Oznacza to, że z terminalu może korzystać również Estonia, która zużywa 700 mln m sześc. oraz Łotwa – dodał.

Pytany o to, dlaczego taki projekt udaje się na Litwie, a w Polsce nie, ekspert powiedział: "To pytanie przede wszystkim do Donalda Tuska i Ewy Kopacz".

Jesteśmy strukturalne uzależnieni od rosyjskiego gazu. Powodem naszych problemów są absurdalne zapisy w prawie przetargowym, gdzie jedynym kryterium jest cena – mówił Kowalski, komentując doniesienia portalu defence24.pl, że wykonawca terminalu LNG w Świnoujściu - firma Saipem - może przejść w ręce rosyjskiego Rosnieftu.

Przypomniał kulisy tego przetargu: "Gdy w 2010 r. podejmowano decyzję o Świnoujściu,w Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia zawarto instalacje, których nie stosuje się już nigdzie na świecie. Przetarg z najniższą ofertą wygrał Saipem, a po roku specyfikację zmieniono na nowocześniejszą".

Kowalski przypomniał również, że Polska realizowała podobny projekt do "Independence" w 2010 r. To był projekt PGNiG. Zakładał stworzenie statku do importu gazu skroplonego, który cumowałby w Zatoce Puckiej. W 2010 r. projekt utknął. Nie wiadomo, co będzie z nim dalej, ale ani Donald Tusk, ani Ewa Kopacz nie wykazali inicjatywy zmierzającej do jego realizacji – powiedział ekspert.

Źródło: WWW.TELEWIZJAREPUBLIKA.PL, PAP

Wczytuję ocenę...


Okiem Konserwatysty. Banery antyaborcyjne - felieton - Bawer Aondo - Akaa
Wczytuję komentarze...
Najnowsze